Bronisław Rawski – muzykant, tancerz, aktor

Tekst: Andrzej Sar

Pomiędzy wzgórzami Roztocza Zachodniego a Lasami Janowskimi i Puszczą Solską znajduje się Kocudza ‒ wieś administracyjnie położona na terenie województwa lubelskiego, w gminie Dzwola, w powiecie janowskim. Jej historia sięga XIV wieku i wplotły się w nią wydarzenia, które z pewnością wpłynęły na bogactwo kulturowe tej miejscowości.

„Ziemia Janowska […] charakteryzuje się znaczną różnorodnością – etniczną, rasową oraz religijną – grup osadniczych, które na przestrzeni wieków osiedlały się na jej terenie. Jedną z nich byli Tatarzy (i Turcy). Z ich osadnictwem mamy do czynienia w Kocudzy, Godziszowie, Stawcach, Janowie Lubelskim i Białej.”

[1] Znalazło to odbicie w społeczno-kulturowych aspektach życia mieszkańców. Kocudza jest miejscem, gdzie występuje charakterystyczna, niespotykana szerzej gwara. Kobiety jeszcze do niedawna mówiły o sobie, używając rodzaju męskiego, a mieszkańcy okolicznych miejscowości nazywali Kocudzaków „Memami”. Wynikało to ze specyfiki języka, gdzie zamiast słowa „mama”, mówiono „mema”. Podstawową cechą gwary kocudzkiej jest ścieśnianie samogłosek, upraszczanie samogłosek nosowych oraz wiele innych cech fonetycznych.[2] W tym wyjątkowym miejscu jakim jest Kocudza, które wydało na świat wielu znakomitych artystów ludowych, urodził się w 1936 roku (i mieszka do dzisiaj), Bronisław Rawski – muzykant, tancerz i aktor. Pochodzi on z rodziny z muzykanckimi tradycjami: ojciec Stanisław grający na skrzypcach, wraz z dwoma swoimi braćmi Łukaszem (skrzypce) i Janem (bębenek), tworzył znaną kapelę zwaną Kapelą Maciejoków. Nazwa kapeli wzięła się stąd, że obaj pradziadkowie mieli na imię Maciej. Jak powiada pan Bronisław, do dziś nikt na wsi nie powie na niego inaczej niż „Brunek Maciejów”. Gdy miał 6 lat, ojciec kupił mu organki. Gry na harmonijce ustnej a potem na skrzypcach nauczył się samodzielnie przez przypatrywanie się. Artysta wspomina jak pewnego razu ojciec powiedział mu: „rzuć to, z tego chleba jadł nie będziesz”, ponieważ przypadło to na okres, kiedy skrzypce zaczęły być wypierane przez akordeony i gitary. Bronisław już w wieku szesnastu, siedemnastu lat zaczął chodzić po weselach z bębenkiem, na którym gry nauczył go miejscowy kowal. „Na granie” dobierali go też różni skrzypkowie. Grywał z nimi w dwuosobowym składzie: skrzypce – bębenek. W tamtym okresie nauczył się także wielu pieśni i przyśpiewek. Większość z nich pamięta do dziś.

Rawski cały czas prowadził niewielkie gospodarstwo rolne, a do tego imał się innych zajęć. Kilka lat pracował w Cepelii, gdzie pomagał przy kręceniu powrozów. Potem jego sąsiad, zatrudniony jako technik w zakładzie budowlanym w Biłgoraju, zwerbował go do pracy przy budowach. Bronisław zaczynał jako pomocnik lastrykarza, jednak szybko przyuczył się do zawodu i sam (ku niezadowoleniu nauczyciela), zaczął układać lastryka. Tym zajmował się przez kolejnych 30 lat, a muzyka zeszła wtedy na dalszy plan. Do muzycznej działalności powrócił w 1990 roku, kiedy to dołączył do skrzypka Mateusza Cieliszaka, współtworząc z nim Kapelę Mateusza z Kocudzy. „Kapela Mateusza wystąpiła po raz pierwszy na scenie w 1991 roku na Wojewódzkim Przeglądzie OFKiŚL w Opatowie, gdzie zdobyli I nagrodę w kategorii kapel i zostali wytypowani na festiwal do Kazimierza. W Kazimierzu zostali laureatami I nagrody.”[3] Na Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu, zdobyli jeszcze dwukrotnie II nagrodę ‒ w 1995 i 2000 roku. „Brali również udział w Powiślakach – Maciejowice (1993 i 1994 rok) oraz w koncercie Kaszubskie nuty i janowskie granie w Filharmonii Narodowej w Warszawie, a także w kilku innych imprezach folklorystycznych (festyny, występy, koncerty).”[4] Rawski próbował także występować jako skrzypek (m.in. w 2008 roku, kiedy to wziął udział w eliminacjach do kazimierskiego festiwalu), jednak wówczas otrzymał propozycję dołączenia w roli bębniarza do Stanisława Głaza ‒ skrzypka z Dzwoli. To wtedy powstała Kapela Stacha, która od razu, jeszcze w tym samym roku na Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu zajęła II miejsce. Ich współpraca okazała się na tyle udana, że zaowocowała także dwiema I nagrodami ‒ w 2014 i 2017 roku. Trudno zliczyć wszystkie ich koncerty. Występowali na Powiślakach w Maciejowicach, a także na rozlicznych lokalnych przeglądach i imprezach kulturalnych. Prowadzili warsztaty podczas taborów, festiwali i wydarzeń związanych z muzyką ludową. Brali udział w różnych projektach kulturalnych oraz pozostawili sporo wykonań w wydawnictwach płytowych. Ich nagrania znajdują się także w zasobach archiwalnych Radiowego Centrum Kultury Ludowej Polskiego Radia Warszawa, Radia Lublin i Instytutu Sztuki PAN.

W ich graniu ‒ czego sam mogłem doświadczyć ‒ była niesamowita, nieczęsto spotykana, niemalże dziecięca radość, a przede wszystkim głód grania. Głównym atrybutem Bronisława stał się bębenek sitkowy. Sposób jego gry można najkrócej określić jako taniec z bębenkiem. To mistrzowska mieszanka wyczucia ludowego stylu, wielkiego poczucia rytmu, lekkości i muzycznej wrażliwości. Będąc wyśmienitym tancerzem doskonale potrafił grać w sposób, który tancerze określają mianem „pod nogę”. Granie sprawiało mu tyle radości, że nie tylko z przyjemnością się go słuchało, ale i patrzyło.

Pan Bronisław z tańcem miał do czynienia od najmłodszych lat. Kiedy jego ojciec grywał w domu przy otwartym oknie, chętnie przysłuchiwali się temu okoliczni mieszkańcy. Były wśród nich starsze od małego Bronka dziewczęta, które często zapraszały go do wspólnego tańca. Najczęściej były to tańce wchodzące w skład „garnituru janowskiego”: polki, oberki i walce, a także fokstroty. Bronek, u którego dość szybko ujawnił się talent do tańca, tak się przyuczył, że w późniejszych latach wielokrotnie brał udział w Ogólnopolskim Konkursie Tradycyjnego Tańca Ludowego w Rzeszowie. Partnerowały mu zawsze uznane tancerki. Wśród nich były m.in. śpiewaczki ‒ artystki ludowe z Zespołu „Kocudzanki” z Kocudzy: Bronisława Dyjach (z którą w 1991 roku zdobył główną nagrodę – Taneczny Krąg, a w 1998 roku II nagrodę), Janina Korczak – mama Aliny Myszak (w 1994 i 2001 roku zdobyli II nagrodę, a w 1995 i 1997 roku I nagrodę), Alina Myszak (nagrody w 2002 i 2003 roku) oraz utytułowana śpiewaczka Janina Chmiel z Wólki Ratajskiej, z którą wytańczył ponownie główną nagrodę – Taneczny Krąg (w 2006 roku). Jego taniec – poza zachowaniem cech stylu regionalnego – charakteryzuje lekkość, pewność prowadzenia partnerki oraz wyczucie frazy. W konkursach zawsze prezentowali tańce z „garnituru janowskiego”, w tym regionalną odmianę polki, tzw. polkę trzęsioną. Jako tancerz pan Bronisław udzielał się także wielokrotnie w pokazach warsztatowych.

Do szerokiego wachlarza swojej działalności Bronisław Rawski może dołączyć także aktywność w Zespole Śpiewaczo-Obrzędowym „Janowiacy”, działającym przy Janowskim Ośrodku Kultury. To bardzo zasłużona grupa, założona ponad 30 lat temu przez Alinę Dudzic z Janowa Lubelskiego, a od ponad 25 lat prowadzona przez instruktora JOK – Lidię Trykę. „Janowiacy” w swojej działalności odwołują się do lokalnego folkloru – śpiewu, muzyki, tańca, obyczajów, obrzędów i wierzeń, opierając się zawsze o autentyczną gwarę. Spośród licznych widowisk przygotowanych przez zespół, spektakle U garncarza Jadamka i Rózgowiny, zdobyły główne nagrody na Ogólnopolskim Sejmiku Teatrów Wsi Polskiej w Tarnogrodzie w 2004 i 2009 roku. W widowiskach Rawski najczęściej wcielał się w postaci muzykantów lub tancerzy. Jak sam mówi, jest mu to najbliższe i dzięki temu czuł się najbardziej naturalnie i wiarygodnie w odgrywanych rolach.

Pan Bronisław nigdy nie zapominał o harmonijce ustnej, która była jego pierwszym instrumentem. Grywał na niej nie tylko dla siebie, ale również podczas różnych publicznych występów, m.in. na Wojewódzkim Przeglądzie Muzykujących na Harmonijkach Ustnych w Modliborzycach, gdzie był wielokrotnie nagradzany (jego ostatni występ ‒ w 2018 roku, zaowocował nagrodą główną).

Bronisław Rawski to przykład człowieka renesansu. Utalentowany i pracowity, posiada mnóstwo umiejętności, którymi chętnie dzieli się z innymi, nie tylko przynosząc radość swoimi występami, ale także przekazując wiedzę młodszym pokoleniom, przyczyniając się w ten sposób do zachowania ginącego piękna kultury ludowej. Jest nieocenionym depozytariuszem bogactwa tradycji swojego regionu. Do tego (a może przede wszystkim) jest życzliwym, przyjaznym człowiekiem, który przez swoje radosne usposobienie zjednuje sobie wielu sympatyków. Żywię nadzieję, że swoim talentem, wiedzą i umiejętnościami będzie się z nami dzielił jak najdłużej.


Przypisy

[1]Z. Baranowski, Tatarzy w regionie janowskim, „Janowskie Korzenie”, 2005, nr 4, s. 83.
[2] Zob. J. Łukasiewicz, Kocudzoki, „Janowskie Korzenie”, 2006, nr 6, s. 76‒84.
[3] Z.J. Nita, L. Tryka, Z Kolbergiem po Ziemi Janowskiej, Janów Lubelski 1995, s. 59.
[4] Zob. tamże, s. 59.

* Zdjęcie na górze: Kapela Stacha z Dzwoli,od lewej: Bronisław Rawski i Stanisław Głaz, fot. A. Sar