“Zeszło z nieba Dziecię na promieniach gwiazdy… “ – o polskich tradycjach bożonarodzeniowych

W polskiej tradycji Święta Bożego Narodzenia, ze względu na różnorodność obrzędów i zwyczajów, bogatą symbolikę oraz niepowtarzalny nastrój, zajmują miejsce szczególne. I choć należą one do najważniejszych i największych świąt w liturgii Kościoła powszechnego, to jednak, zwłaszcza w ostatnich latach, podkreśla się dość mocno ich rodzinny charakter.

Gwiazda kolędnicza, fot. Aleksander Dyl

Gwiazda kolędnicza, Beskid Śląski
fot. Aleksander Dyl

Wierzenia i zwyczaje związane z wigilijnym dniem

Wigilia z łac. vigilare oznacza ‘czuwać’ a wigilia to ‘warta, straż nocna’. W kościele katolickim terminem tym określa się dnie poprzedzające wszystkie ważniejsze święta. Jednak w potocznym rozumieniu słowo „wigilia” kojarzone jest z dniem poprzedzającym Boże Narodzenie, a przede wszystkim z bogatą w zwyczaje i obrzędy uroczystą wieczerzą. Nieprzypadkowo też Wigilia i Boże Narodzenie obchodzone są w dniu zimowego przesilenia słońca. W czasach przedchrześcijańskich w tym dniu obchodzono bowiem początek roku słonecznego, wegetacyjnego i obrzędowego, a co za tym idzie święta solarne, rolnicze i zaduszne. Do dziś w wielu wigilijnych zwyczajach zachowały się relikty dawnych uroczystości. Pozostały także pewne elementy folkloru innych narodów przenoszone wraz z rozwojem chrześcijaństwa. Niemniej jednak polską Wigilię charakteryzują także liczne tradycje i zwyczaje rodzinne, które przekazywane z pokolenia na pokolenie, są świadectwem trwałości i tożsamości narodowej.

W polskiej tradycji ludowej podkreśla się niezwykłość i wręcz cudowność wigilijnej nocy. Wierzono na przykład, że o północy, kiedy rodzi się Chrystus, w całej przyrodzie dzieją się cuda, kwiaty zakwitają na chwilę pod śniegiem, a woda w studniach i strumieniach zamienia się w miód, wino albo w płynne złoto. Powszechne jest też przekonanie, że w wigilijny wieczór zwierzęta mówią ludzkim głosem, stąd też w tym dniu są one lepiej traktowane przez swoich gospodarzy, dostają lepsze pasze, kawałki kolorowego opłatka oraz resztki z kolacji, aby także mogły się cieszyć z narodzenia Chrystusa.

W Wigilię nawet dusze zmarłych opuszczają zaświaty i niewidzialne przebywają w domu wśród swoich najbliższych. Dlatego też w tym dniu nie wolno było szyć ani prząść na kołowrotku, ciąć sieczki ani chlustać pomykami, aby nie uszkodzić i nie zranić przebywającej w domu duszy. Należało także pozostawić uchylone drzwi, aby dusze mogły bez przeszkód wejść do domu. Z kultem zmarłych wiążą się także inne zwyczaje i wierzenia, a mianowicie zapalanie świeczek na choince albo na stole symbolizowało pamięć o tych, których już nie ma wśród żywych. Pusty talerz stawiany na stole także był znakiem pamięci o zmarłych. Niektóre potrawy, zwłaszcza te z makiem, miodem i grzybami kojarzone były z pogańskim świętem dziadów organizowanym ku czci zmarłych.

W Wigilię nie można było wszczynać kłótni, a wręcz przeciwnie należało wybaczać sobie wszelkie przykrości i urazy. Od dzieci zaś wymagano wzorowego zachowania, gdyż kary wymierzone w wigilijny dzień mogły być często wykonywane przez cały rok. Powszechnym był również zakaz pożyczania czegokolwiek, aby wszelkie dobra materialne nie opuszczały domu. W niektórych regionach Polski istniał zwyczaj porannego mycia się w zimnej wodzie, bo to gwarantowało zdrowie, sprawność fizyczną i zapał do pracy. Mężczyźni w tym dniu udawali się natomiast na polowania i połowy, bo liczne trofea myśliwskie i obfity połów gwarantował dobry nadchodzący rok. W tym dniu kobieta nie mogła wejść do domu jako pierwszy gość, gdyż przynosiło to nieszczęście. Mile widziany był natomiast mężczyzna z upominkiem świątecznym, na przykład z jabłkiem symbolizującym szczęście i zdrowie.
W dzień wigilijny obowiązywał ścisły post, a po zachodzie słońca nie wolno było wykonywać żadnych ciężkich prac. Przez cały dzień wszyscy domownicy przystrajali izbę, a gospodyni przygotowywała wigilijną wieczerzę.

Świąteczny wystrój izby był niezwykle istotny nie tylko ze względu na walory zdobnicze, ale przede wszystkim z powodu ważnych treści symbolicznych, jakie niosły ze sobą poszczególne jego elementy. Powszechnym zwyczajem było przynoszenie przez gospodarza snopów zboża
(nazywanego w zależności od regionu królem, dziadem, kolędnikiem, babą) albo rozsypywanie słomy lub siana na podłodze bądź układanie grubej warstwy siana pod obrusem. Wszystkie te zabiegi miały wpływać na urodzaj, zapewniać dostatek i dobre plony. Słomą obwiązywano także drzewka owocowe, by sprowadzić urodzaj. Słomiane dekoracje w postaci gwiazd i krzyży wieszano także na ścianach. Zwyczaje te motywowano na dwa sposoby. Z jednej strony wierzono, że słoma zapewnia urodzaj i symbolizuje płodność, z drugiej zaś uważano to za pamiątkę ubogiego narodzenia Jezusa, który został złożony na sianie w żłóbku.

Dziad żywiecki, fot. Joachim Rudzki

Dziad żywiecki
fot. Joachim Rudzki, arch. STL

Dziś trudno wyobrazić sobie wieczerzę wigilijną i Święta Bożego Narodzenia bez kolorowej i świecącej choinki, choć należy pamiętać, że ta forma dekoracji jest jedną z najmłodszych tradycji świątecznych. Dawniej na ścianach, przy drzwiach wejściowych wieszano zielone gałązki drzew iglastych. W niektórych regionach Polski nad stołem wigilijnych wieszano rozwidlony czubek świerku lub sosny albo udekorowane gałązkami druciane lub łubiane obręcze, na których zawieszano ciastka domowego wypieku, jabłka, orzechy, ozdoby papierowe oraz wycinane i sklejane z opłatka gwiazdy oraz tzw. światy. Wszystko po to, aby uchronić się od nieszczęść i chorób, zapewnić dostatek, zgodę i miłość w rodzinie, a pannom zapewnić szybkie i udane małżeństwo. Te formę dekoracji nazywano podłaźnikiem, podłaźniczką, jutką, wiechą, rajskim albo bożym drzewkiem. Warto dodać, że ozdoby zawieszane na podłaźniczkach z czasem zaczęto zawieszać na choinkach obok własnoręcznie wykonanych łańcuchów, pawich oczek, pajączków itp. Dziś wszystkie te ozdoby zastąpiły wykonane fabrycznie szklane bądź plastikowe bombki.

Najważniejszym momentem wigilijnego dnia jest uroczysta, rodzinna wieczerza postna nazywana postnikiem, pośnikiem, kutią, wilią, wigilią lub obiadem wigilijnym. Rozpoczynano ją w momencie, gdy na niebie pojawiła się pierwsza gwiazda, na pamiątkę tej, która zaświeciła na niebie w noc narodzenia Chrystusa, prowadząc pasterzy i magnatów do betlejemskiej stajenki.

Wieczerzę rozpoczyna zwyczaj łamania się opłatkiem, który pochodzi ze starochrześcijańskich rytuałów dzielenia i rozdawania chlebów ofiarnych na znak braterstwa i przynależności do wspólnoty chrześcijańskiej. Opłatkom natomiast przypisywano wiele niezwykłych właściwości, miały one bowiem zapewnić dostatek, a przede wszystkim obfitość chleba. Wierzono również, że temu, kto się dzieli opłatkiem przez cały rok nie zabraknie chleba i będzie mógł się nim dzielić z innymi. W niektórych regionach Polski dzielono się opłatkiem posmarowanym miodem po to, by życie było słodkie i dostatnie. Zaś okruch opłatka wrzucony do studni miał oczyszczać wodę, zapewniać zdrowie ludziom i ich trzodzie. Opłatek jest więc pokarmem mistycznym, symbolem pokoju i dobra, a symboliczny gest łamania chleba oznacza pojednanie, wzajemną łączność, miłość i przyjaźń.
Niecodzienny jest również wigilijny jadłospis, który składa się wyłącznie z postnych dań, a ich liczba zależy od obyczaju regionalnego. W niektórych domach podaje się dwanaście potraw, bo tyle jest miesięcy w roku, albo dlatego, że tylu było apostołów. Inni podają zawsze nieparzystą ilość dań w przekonaniu, że im większa jest ich ilość, tym większy dostatek spłynie na dom w nadchodzącym roku.

Dawniej w chłopskich domach wszystkie posiłki przyrządzano wyłącznie z płodów ziemi. Był to rodzaj hołdu składanego Ziemi-Żywicielce. Należy jednak zwrócić uwagę, że wigilijny jadłospis w dużej mierze zależy od tradycji regionalnych i rodzinnych. I tak na przykład na całym pograniczu wschodnim podstawową potrawą wigilijną była kutia przygotowywana z maku i pszenicy utartych z miodem. Potrawę tę dawniej spożywano na stypach zadusznych. Z kolei na wsiach południowego Podlasia spożywano barszcz z mąki żytniej, kaszę gryczaną z sosem grzybowym, kapustę faszerowaną, kaszę jaglaną, kluski z makiem, pierogi z grzybami, soczewicą lub ze śliwkami, racuchy kisiel owsiany oraz kutię zwaną kucią. Na Kurpiach zaś jada się śledzie, kapustę kwaszoną, kasze i kluski z makiem, zupę owocową z kluskami i miodem, a także ryby. Na Górnym Śląsku natomiast podczas wieczerzy wigilijnej nie może zabraknąć zupy grochowej lub grzybowej, smażonej ryby, ziemniaków, kapusty oraz tradycyjnych wigilijnych deserów tzw. makówek oraz moczek.

Gospodynie nie mogły zapomnieć o tradycyjnych świątecznych wypiekach. Przygotowywano zazwyczaj specjalne bułeczki z kminkiem i czarnuszką oraz ciasta słodkie: struclę makową, piernik miodowy oraz lukrowane pierniczki. Na stole nie mogło także zabraknąć kompotu z suszonych owoców.
Nie sposób też nie zauważyć, że wigilijny jadłospis podlegał i nadal podlega ciągłym zmianom. Niektóre potrawy charakterystyczne dla poszczególnych regionów, pojawiły się także na innych terenach. Niektóre posiłki, zwłaszcza te mniej smaczne, zniknęły zupełnie z wigilijnych stołów, a ich miejsce zajęły nowe, być może bardziej wykwintne potrawy.

Po kolacji do dziś w wielu domach śpiewane są kolędy, a także rozdawane są prezenty zgromadzone pod choinką.
Warto także dodać, że wieczerzę wigilijną należało spożywać w całkowitym milczeniu i z powagą, by nie odstraszyć dusz zmarłych, które być może przyszły na kolację. Zwracano również uwagę na to, by przy stole zajmować miejsca według starszeństwa, aby śmierć nie zabierała przedwcześnie młodych i dzieci. Uczestnicy wieczerzy zobowiązani byli skosztować wszystkich potraw, by nie zabrakło ich w przyszłym roku. Pewną formą zaklinania urodzaju były też życzenia wypowiadane podczas spożywania kolejnych potraw, np. „składaj się kapusto”, „mnoż się grochu” czy „ródźcie się ziemniaki”.
Tajemniczy, wigilijny wieczór sprzyjał także wróżbom. Po wieczerzy wróżono więc o pogodzie, urodzaju i miłości w nadchodzącym roku. O północy wszyscy domownicy udawali się na pasterkę.

Maska, wyk. Mieczysław Kamieniarz z Koniakowa

Maska
wyk. Mieczysław Kamieniarz
z Koniakowa

Boże Narodzenie

Dzień 25 grudnia to pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. W polskiej tradycji dzień ten traktowany był jako wielkie święto i jak dawniej powiadano święto godne, które należy godnie, a więc uroczyście przeżyć. Dlatego po staropolsku Święta Bożego Narodzenia oraz cały cykl świąteczny nazywano Godami albo Godnymi świętami.

Dzień Bożego Narodzenia upływał zazwyczaj w atmosferze powagi, spokoju i skupienia. Rano udawano się do kościoła. Potem odpoczywano, posilano się świątecznym jadłem, spędzano czas na rozmowach i śpiewaniu kolęd. W tym dniu nie wolno było wykonywać żadnych prac, wszystko trzeba było przygotować wcześniej. Nie wolno było także przeglądać się w lustrze czesać i rozplatać warkoczy, aby nie ściągnąć na siebie choroby. Przestrzegano również tego, aby nie spać w ciągu dnia, by zboże nie zalegało na polach. W tym dniu nie urządzano wesel ani hucznych zabaw i poza najbliższą rodziną nie przyjmowano i nie składano żadnych wizyt.

Warto dodać, że w ludowej tradycji świętowanie Bożego Narodzenia trwało aż do Trzech Króli. Dwanaście dni i wieczorów, liczonych od 26 grudnia do 6 stycznia, nazywano świętymi lub szczodrymi wieczorami, dwunastnicą kolaską lub Godami. W tym czasie nie wykonywano żadnych pilnych spraw w gospodarstwie. Wierzono bowiem, że w te ciemne i długie wieczory w domostwach mogą jeszcze przebywać dusze zmarłych, które przybyły w dzień Wigilii. Czas ten spędzano na długich rozmowach przy choince.

Polskie tradycje kolędnicze

Wraz z dniem Bożego Narodzenia rozpoczyna się zwyczaj śpiewania kolęd oraz tzw. chodzenie po kolędzie, połączone ze składaniem życzeń i wypraszaniem darów. Początki tego zwyczaju sięgają czasów średniowiecznych. Polskie tradycje kolędnicze były i wciąż są powszechne we wszystkich regionach zarówno na wsiach, jak i w miastach.

Pod nazwą kolęda kryje się wiele znaczeń. Według łacińskiej etymologii wyraz calendae w kalendarzu juliańskim oznaczał ‘pierwszy dzień miesiąca’. Na gruncie polskim termin ten obsługuje kilka znaczeń. W najstarszych słownikach kolędą określano podarunek wigilijny, bożonarodzeniowy lub noworoczny. Inne znaczenia to: odwiedzanie parafian przez księdza w okresie Bożego Narodzenia, ‘danina dla księdza’ pobierana w okresie Bożego Narodzenia, mieszanina potraw wigilijnych z opłatkiem i chlebem dawana bydłu, kolędowanie czyli obrzędowe składanie życzeń (chodzenie z kolędą), a także dar dla kolędników.

Współcześnie kolędy to przede wszystkim pieśni o Bożym Narodzeniu, występujące w kilku odmianach jako: pastorałki (utwory o motywach pasterskich), kolędy zakonne, rozwijające się głównie w zakonach franciszkańskich i karmelitańskich, ludowe kolędy apokryficzne podejmujące różne tematy i motywy związane z narodzeniem Jezusa. Obok tych kolęd rozwijały się pieśni życzące związane z pojęciem i wymianą darów, a więc z kolędowaniem.

Można wśród nich wyróżnić: kolędy gospodarskie skierowane do gospodarza bądź gospodyni o intencji agrarnej, hodowlanej i wegetacyjnej; kolędy panieńskie – pieśni o charakterze zalotno-miłosnym adresowane do dziewczyn oraz kolędy kawalerskie odwołujące się do motywów o symbolice i atrybutach związanych z tym stanem.

Chronologicznie najnowszą i najmłodszą grupę kolęd stanowią tzw. kolędy tematycznie aktualizowane, które śpiewane na melodię tradycyjnych kolęd religijnych poruszają ważne problemy społeczne i polityczne.

W szczodre dni do domów przychodzili kolędnicy nazywani Szczodrakami (kilkuosobowe grupy dzieci lub młodzieży z biednych rodzin), którzy wygłaszali lub wyśpiewywali świąteczne i noworoczne życzenia powodzenia i urodzaju. Na koniec prosili o datek. W darze otrzymywali świąteczne przysmaki w postaci specjalnie pieczonych bułek dla kolędników.

Grupy kolędnicze, w zależności od regionu, różniły się między sobą przebraniem, akcesoriami, a przede wszystkim repertuarem śpiewanych kolęd i wygłaszanych życzeń. Najpopularniejszym atrybutem kolędników była gwiazda, symbolizująca tę, która pojawiła się nad stajenką w noc narodzenia Chrystusa. Gwiazdy te odznaczały się dużą różnorodnością konstrukcyjną i dekoracyjną. Popularną formą kolędowania, zwłaszcza na południu Polski, było chodzenie z turoniem, dziwacznym, rogatym stworzeniem z ogromną kłapiącą paszczą. Chodzono także z żywymi zwierzętami: koniem, bykiem, jałówką, owcą bądź baranem.

Wędrowne grupy młodych aktorów-animatorów odgrywały przedstawienie nazywane herodami. Uczestniczyli w nim chłopcy przebrani za króla Heroda, Żyda, śmierć, feldmarszałka, żołnierzy, diabła, i anioła, Turka, królową itp. Podstawowym wątkiem dramatycznym tego widowiska była zbrodnia króla Heroda i jego śmierć. Za występ kolędnicy otrzymywali poczęstunek bądź pieniądze. W niektórych częściach Lubelszczyzny herody kończyły się sceną okolędowania dziewczyny, w trakcie której kawalerowie śpiewali wybranej pannie specjalną kolędę życzącą.

Na zakończenie należy dodać, że na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci pod wpływem wielu przemian społecznych, gospodarczych i kulturowych, w tradycyjnej obrzędowości bożonarodzeniowej nastąpiły znaczne przeobrażenia. Wiele zwyczajów i obrzędów zanikło bezpowrotnie, inne straciły swoją prymarną funkcję i magiczno-wierzeniowy sens. Jednak pomimo tych przemian święta Bożego Narodzenia wciąż należą do tych świąt, podczas których najpełniej czuje się przywiązanie do rodzimej tradycji.


Bibliografia:
Adamowski Jan, O typach i odmianach gatunkowych kolęd polskich, „Twórczość Ludowa”, 2002, nr 4.
Dziedzictwo kulturowe Lubelszczyzny. Kultura ludowa, pod red. Alfreda Gaudy, Lublin 2001.
Kolędowanie na Lubelszczyźnie, pod red. J. Bartmińskiego i Cz. Hernasa, Wrocław 1986.
Ogrodowska Barbara, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Warszawa 2005.
Ogrodowska Barbara, Święta polskie – tradycja i obyczaj, Warszawa 1996.
Ogrodowska Barbara, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce. Mały słownik, Warszawa 2001.
Polskie kolędy ludowe. Antologia, opr. Jerzy Bartmiński, Kraków 2002.

TESTTT